23. Cztery dni!

img_20180826_122352.jpg

Zleciało błyskawiczne, niemal rok temu zaczęliśmy planować swój wielki dzień, a to już na progu jego realizacja ! Czy wszystko gotowe? Czy my jesteśmy gotowi?

Ostatni tydzień przed ślubem i  weselem jest naszpikowany drobiazgami. Uzgodnić czy wiązankę dostarczą mi do domu, czy będzie trzeba po nią jechać 30 km, zdecydować jak ma wyglądać tort, trzymać kciuki za terminową realizacje pomysłu na księgę gości, żeby moja ozdoba do włosów przyszła na czas, sukienka nadal za długa, ile osób na śniadanie zostanie, pojechać na lotnisko po świadkową niewidzianą rok czasu! Szczególnie stresujące okazało się przygotowanie pierwszego tańca, osoba która miała nam w tym pomóc wycofała się w ostatniej chwili. Zajmujemy się tym sami, na miarę naszych możliwości, na sali każę zgasić światło i pozamykać oczy 🙂

W sobotę miałam trzeci wieczór panieński. Pierwszy spontanicznie zorganizowały mi koleżanki ze studiów, przemierzyły prawie 500 km by właściwie przygotować mnie na ten dzień. Nie zabrakło szarfy, baloników, nawet złote tatuaże były! Jak ja lubię błyskotki! Drugi raz moje zamążpójście celebrowałyśmy nad morzem przez tydzień, ten czas obfitował w dobre jedzenie, tańce i szalone pomysły. Nie spodziewałam się, że jeszcze coś może mnie czekać, a jednak! W minioną sobotę koleżanki zabrały mnie na strzelnicę, zadbały nawet o to, by broń była różowa 🙂 Jednak ku mojemu zdziwieniu mały pistolet nie sprawiał mi tyle radości co ciężki 2,8 kg Tactical kal. 22LR. Sama z siebie nigdy nie skusiłabym się na taką rozrywkę, wiec tym bardziej jestem wdzięczna mojemu teambride za taką atrakcję.

IMG-20180901-WA0012

Pudełko na koperty robiłam sama, kosztowało mnie to znacznie mniej niż gotowiec np. z allegro, a efekt ocenicie sami. Ja jestem dumna ze swojego dzieła. Zawieszki na alkohol też samodzielnie wycinałam i skorzystałam z pomocy Patrycji z bloga theweddbook.com Winietki ozdobione lawendą będą przypięte do słoiczków z lawendowym miodem przygotowanym przez moją mamę. Zrobiłam też kokardy do przypięcia na auto, jedziemy polonezem. Dekoracją kościoła i sali zajmie się profesjonalistka. Nam zostanie jeszcze odbiór ciast i dostarczenie wraz z alkoholem do restauracji.

IMG_20180831_093843

Dziś ostatni dzień w pracy, a potem trochę urlop, trochę ślub i wesele. Bardzo się cieszę, że spotkam się z tymi wszystkimi ludźmi. Zarosiliśmy tylko tych, z którymi utrzymujemy kontakt, lubimy się, a nie takich bo wypada, bo się obrazi, bo mama chce żeby zaprosić kogoś-tam. Jesteśmy już za duzi na takie ceregiele i sami sponsorujemy to zamieszanie. To nasz dzień. Trzymajcie kciuki, bo obawiam się, że będę chlipać w kościele i słowa nie powiem.

 

Reklamy

22. Tup tup to ja Twój ślub

IMG_20180610_175933

Ale zleciało, zostało już tylko osiemdziesiąt dni do naszego wielkiego dnia. Stresu jeszcze nie czułam, do czasu, aż w miniona niedzielę wybraliśmy się ze znajomymi do restauracji, w której odbędzie się impreza. Czytaj dalej

21. Wiosna, granat i bomba!

IMG_20180508_091200

Granat i bez – wiosna już jest!

Jeszcze tylko cztery miesiące i przyjdzie wyczekiwany dzień, sukienka, garnitur, kwiaty, obrączki… Ale to zleciało. Zdaje się wczoraj podpisywaliśmy umowę w restauracji, a tu już sukienkę odbieram lada dzień! Są emocje! Taki dreszczyk, a to dopiero przedsmak. Czytaj dalej

20. Żyję, aby jeść

IMG_20180411_083252

Tak, to jest właśnie moje życiowe motto. Uwielbiam próbować, smakować, gotować trochę mniej. Nasze wyprawy zawsze określamy mianem „kulinarnego zwiedzania”. Jedzenie serwowane w hotelach zdecydowanie nam nie wystarcza i podczas podróży tych małych i dużych, plątaliśmy się po uliczkach chorwackich miasteczek i lokalnych ryneczków. Z wycieczek nie przywozimy pamiątek, jedynie kulinarne wspomnienia i dodatkowe kilogramy 😉 Czytaj dalej

18. Poczuć lato w środku zimy

IMG_20180120_185227

Le Petit Marseillais

Kiedy za oknem zimowa aura nas przygnębia, jest kilka sposobów, by poprawić sobie humor i poczuć lato w środku zimy. W ciągu kilku minut możemy kupić bilety i wyruszyć na lotnisko, by za parę godzin poczuć pod stopami rozgrzany piasek. Ta opcja wymaga przede wszystkim zasobnego portfela i zaległego urlopu, choć na początku roku może z tym wolnym być różnie. Chyba, że jak ja macie nieodebrane dwa tygodnie za 2017 🙂  Czytaj dalej

17. Wilno, Kaziuki i pierścionek

Pobudka o 5 rano żeby zdążyć na autobus zbierający wesołą gromadę na świętowanie imienin św. Kazimierza, który jest patronem Litwy i Polski. Jego święto przypada 4 marca. Wielki jarmark od jego imienia nosi nazwę Kaziuków (Kaziuki). W skrócie to ogrom stoisk z pysznym jedzeniem, rękodziełem oraz wszechobecną muzyką. Już drugi raz zdecydowaliśmy się wybrać do Wilna na ten jarmark. Tym razem wyjazd był dla mnie wyjątkowy.  Czytaj dalej